Przemoc rówieśnicza. Problem, którego nie można ignorować
Oczywiście nie wszyscy uczniowie doświadczają takich sytuacji, jednak trudności, z którymi mierzy się część młodych ludzi w szkole, są na tyle dotkliwe, że trudno o nich nie mówić. Najnowszy raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Rówieśnicy” wskazuje, że 87 proc. dzieci w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych w Polsce doświadczyło przynajmniej jednej z form przemocy badanych przez autorów raportu. Trudno więc mówić o problemie marginalnym w polskich szkołach.
Co mogą zrobić dorośli, aby szkoła była bezpieczniejszym miejscem?
Jak podkreśla Marika Malisiewicz, największa praca w tym zakresie należy do dorosłych. Oczywiście nie mamy bezpośredniego wpływu na to, jak nastolatkowie postępują wobec siebie, ale możemy oddziaływać pośrednio. Pomocne mogą być różnego rodzaju pogadanki, praca wychowawcza oraz konsekwencje wobec osób stosujących przemoc.
Często osoby dorosłe mówią, że nie widzą przemocy, która pojawia się na przykład podczas przerw, w szatni czy w szkolnej toalecie. Przemoc rówieśnicza, w tym również przemoc słowna, może bowiem występować w różnych miejscach i nie zawsze w obecności dorosłego.
Dlaczego uczniowie nie zgłaszają przemocy?
Tylko jedna trzecia uczniów zgłasza rodzicom, znajomym lub nauczycielom sytuacje, w których pojawia się przemoc. Z drugiej strony jedna trzecia uczniów mówi, że bardzo rzadko zdarza się, aby problemy, które zgłaszają, zostały rzeczywiście w jakiś sposób rozwiązane. Nie możemy więc dziwić się dzieciom i nastolatkom, że nie przychodzą do dorosłych, kiedy coś się dzieje. Jeżeli mają poczucie, że powiedzenie o problemie niczego realnie nie zmienia, naturalną konsekwencją może być brak zaufania i rezygnacja z kolejnych prób szukania pomocy.
Bardzo często są to uczniowie, którzy z perspektywy dorosłych wydają się bardzo fajni, inteligentni i elokwentni. Jednak nasza perspektywa może być zupełnie inna niż perspektywa dziecka, które właśnie doświadcza przemocy ze strony tych osób.
Bagatelizowanie problemów, z którymi mierzą się dzieci i młodzież, przez osoby dorosłe jest jednym z powodów, dla których młodzi ludzie tracą do nich zaufanie i nie mówią o tym, co ich spotyka. Z naszej perspektywy niektóre problemy mogą wydawać się błahe. Jeżeli mówimy o sytuacji, w której jedna koleżanka wyśmiewa drugą ze względu na wygląd, dorosłemu może być trudno dostrzec skalę emocji, jakie wywołuje takie doświadczenie. Dla nastolatka w tym momencie może być to jednak największy problem na świecie i doświadczenie, które pozostawi po sobie traumę. To właśnie rolą dorosłych jest odpowiedzieć na takie sytuacje.
„Ja też chodziłam do szkoły”. Dlaczego nie wolno normalizować przemocy?
Bardzo często pojawiają się stwierdzenia: „Ja też chodziłam do szkoły, też dochodziło do różnych sytuacji, też się wyśmiewaliśmy, mieliśmy w klasie osoby, których się nie lubiło i świat się nie zawalił. Jakoś funkcjonuję jako dorosła”.
To właśnie takie podejście może jednak prowadzić do normalizowania zachowań, których w szkole nie powinno być. Warto również uczciwie spojrzeć na to, jaki wpływ na nas samych mogły mieć zachowania, których doświadczaliśmy ze strony rówieśników, i zastanowić się, czy nie wpłynęły one na to, jacy jesteśmy dzisiaj.
Doświadczenia z dzieciństwa wpływają na dorosłych
Bardzo często dorosłym również brakuje poczucia własnej wartości i adekwatnej samooceny. Pojawiają się wątpliwości dotyczące tego, czy nie zachowaliśmy się niewłaściwie, czy nie „wygłupiliśmy się” albo czy nie zrobiliśmy czegoś nieodpowiedniego. My również jesteśmy kształtowani przez doświadczenia, które spotykają nas w życiu. Dlatego nie możemy umniejszać problemom, których doświadczają nastolatki.
Bardzo łatwo zapomnieć, jak to było być w szkole i patrzeć na świat z perspektywy ucznia, kiedy dziś funkcjonujemy już jako osoby dorosłe.
Strach przed zgłoszeniem przemocy
Młodzi ludzie często podkreślają, że kiedy poskarżą się albo zwrócą uwagę na to, że wobec nich stosowana jest przemoc rówieśnicza, w tym również bardziej wyrafinowana przemoc psychiczna czy słowna, mogą później być jeszcze bardziej wytykani przez swoje środowisko rówieśnicze.
Dlatego nie podejmują radykalnych działań i nie domagają się od rodziców czy nauczycieli reakcji.
Takie ryzyko istnieje. W raporcie prowadzonym przez RTDS pojawia się jednak pocieszająca statystyka, zgodnie z którą tylko 9 proc. sytuacji, które zostały zgłoszone, uległo pogorszeniu w wyniku tego zgłoszenia. Bardzo często w naszej głowie samo zgłoszenie problemu i obawa przed jego konsekwencjami urastają do ogromnej rangi. Pojawia się przekonanie, że będzie to tragedia.
Szkoła powinna mieć procedury reagowania na przemoc
Są również szkoły, w których realizowane są różnego rodzaju programy reagowania na przemoc. Jeżeli pojawia się zgłoszenie, jest ono od razu weryfikowane i sprawdzane. Nie zawsze oznacza to natychmiastowe, radykalne wyciąganie konsekwencji. Najpierw problem jest badany z dwóch stron, a następnie poszukiwany jest sposób jego rozwiązania.
Podobne rozwiązania funkcjonują również w firmach i korporacjach, które tworzą konkretne procedury reagowania w określonych przypadkach. Pracownicy mają określone sposoby zgłaszania problemów. Takie rozwiązania można byłoby przenieść także na warunki szkolne.
W wielu szkołach powstają skrzynki na uwagi i zgłoszenia niepokojących sytuacji. Funkcjonują również różnego rodzaju programy mediacyjne, w ramach których uczniowie mogą wchodzić w role mediatorów i próbować łagodzić konflikty między rówieśnikami.
Świadkowie przemocy również nie wiedzą, jak reagować
Bardzo wielu uczniów, którzy są świadkami przemocy, nie reaguje, ponieważ często nie wiedzą nawet, w jaki sposób mogliby to zrobić i co właściwie powinni zrobić. Problem nie kończy się jednak wraz z przekroczeniem szkolnych drzwi.
Z jednej strony mamy środowisko szkolne, z drugiej natomiast to, co dzieje się poza szkołą. Internet i media społecznościowe stały się dodatkowym narzędziem, za pomocą którego przemoc może być kontynuowana. Nie kończy się ona wraz z opuszczeniem szkoły, a wręcz może się nasilać.
Cyberprzemoc i wykluczenie w internecie
Zdecydowanie najczęstszym sposobem stosowania przemocy przez uczniów w internecie jest wykluczenie. Może ono polegać na odcinaniu konkretnej osoby od wszystkich grup na Messengerze, ignorowaniu jej wiadomości czy tworzeniu obraźliwych memów.
Wraz z rozwojem narzędzi sztucznej inteligencji pojawiają się również kolejne możliwości przerabiania zdjęć czy wytwarzania od zera nieprawdziwych treści. Tym samym przybywa także związanych z nimi zagrożeń.
Najważniejsze jest więc reagowanie na wszelkie przejawy przemocy.
Posłuchaj rozmowy
Więcej o tym w audycji „Przeciw Przemocy”. Zaprasza Monika Domino.
Całej rozmowy mozna posłuchać w playerze Polskiego Radia Rzeszów: LINK





![Zaostrza się konflikt w szpitalu w Sanoku. Związkowcy żądają odwołania dyrektor [AKTUALIZACJA] 7 - Polskie Radio Rzeszów Zaostrza się konflikt w szpitalu w Sanoku. Związkowcy żądają odwołania dyrektor [AKTUALIZACJA] - Polskie Radio Rzeszów](https://radio.rzeszow.pl/wp-content/uploads/2026/09/Zaostrza-sie-konflikt-w-szpitalu-w-Sanoku.-Zwiazkowcy-zadaja-odwolania-dyrektor-3.jpg)

